Witajcie . Ten tydzień miał być ciut intensywny ale dopadło mnie przeziębienie . W poniedziałek miałam iść na spotkanie w nowym projekcie ale odwołałam Za to w środę zaliczyłam od razu dwa spotkanka . W czwartek miało być spotkanko z TPG czyli mojego klubu ale się nie odbyło W piątek spotkanko się odbyło i to u mnie . Na kronikę przychodzi jedna , dwie no zdarzyło się że trzy osoby . Teraz miało być ich więcej więc stół przeniosłam do mojego większego pokoju .Potem się okazało że nie było nas tak dużo a jedna nawet szybko wyszła. Byłyśmy więc we czwórkę Pona dwie godzinki popracowałyśmy przy kronice i czas milo spedzilyśmy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kronika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kronika. Pokaż wszystkie posty
sobota, 2 marca 2019
czwartek, 18 października 2018
Kronikowe spotkanko
Witajcie W tym tygodniu nawet trochę się dzieje i będzie dziać O poniedziałku już pisałam a wczoraj przyszły dwie wolontariuszki Magda z córą i robiłyśmy naszą klubową kronikę .Parę zdjęć z tego spotkanka zrobiłyśmy bo do czegoś potrzebne to wiec się "chwale " jak to my robimy kronikę Kronika od lat jest u mnie i przychodzą osoby i pomagają w jej prowadzeniu . Przy okazji jest fajne spotkanko pogadamy sobie i miło czas spędzamy. Jak widzicie na zdjęciu Magda ma korale i bransoletkę jakie ostatnio zrobiłam z zimnej porcelany .Ja od niej dostałam szklane słoiczki po kremach bo nadal robię słoikowe lampiony świeczniki .Wspominałam że się u mnie dzieje i będzie dziać bo dziś zaraz uciekam łapać ładną pogodę a w sobotę mamy spotkanko klubowe
piątek, 18 maja 2018
Intensywny tydzień i książka
Witajcie . Ten tydzień mam całkiem intensywny . W Poniedziałek byłam u lekarza a po południu na jedno nocowanko pojechałam do domeczku nad jeziorkiem . tam było sprzatanko, niewielkie opalanko. Pstykałam też zdjęcia ale niewiele pokaże bo część będzie na zabawę u Lidzi . Robiłam zdjęcia a mama mówiła jak się ta roślina nazywa . Do domu wróciłyśmy we wtorek wieczorkiem W czwartek były młode wolontariuszki i robiłyśmy kronikę . Dziś idę do usznej czyli do laryngologa apotem do protetyka słuchu . W sobotę mamy spotkanie klubowe . W domeczku jeszcze troszkę poczytałam książkę .
Bartosz Czarnoleski, nieoczekiwany sukcesor włoskiej posiadłości, z zawodu altowiolista, dzieli swój czas między piękno toskańskich pagórków, pośród których cieszy się życiem wraz ze swą prześliczną narzeczoną Antonią, a nasze rodzime K., gdzie wraz z grupą przyjaciół zakłada zespół kameralny. W programie koncertu inauguracyjnego znajduje się słynny kwartet Franciszka Schuberta „Śmierć i dziewczyna”. W zaprzyjaźnionym z Bartoszem nadkomisarzu policji tytuł ten budzi skojarzenia ze sprawą niewyjaśnionej śmierci sprzed lat.
W tym samym czasie w K. ktoś rozpoczyna złowrogą działalność; metoda przestępcy jest tak wyszukana, a zarazem charakterystyczna – morderca posługuje się skrzypcową struną – że nadkomisarz Bielski zwraca się do muzyka o pomoc. Wiąże się to z koniecznością odwiedzenia Londynu. Po krótkiej, acz burzliwej wizycie w stolicy Wielkiej Brytanii, Bartek powraca do Toskanii, by przekonać się, że i tam nic nie jest już tak, jak dawniej…we wtorek wieczorkiem
Rozpoczyna się wyścig z czasem. Altowiolista musi zmierzyć się z niezwykłą zagadką historyczną. Stawką w tej grze jest życie ukochanej Antonii.
Wszystkie drogi prowadzą do K.
„Ostatni koncert” to doskonała powieść obyczajowo-kryminalna, która bardzo mnie zaintrygowała i wciągnęła. Zwykle lubię kryminały o bardziej dynamicznej akcji, w tej powieści autor pisze jednak jakby w wersji slow. Nie ma tu dynamiki, szybkich zwrotów, a mimo to czytając, nie można się nudzić, fabuła bowiem jest bardzo misternie i dokładnie skonstruowana. Prozę Homy cechuje olbrzymia dawka tajemniczości i wielka dbałość o szczegóły. Tu akcja toczy się powoli, ale za to z każdą przeczytaną stroną pojawia się coraz więcej znaków zapytania, czyny dokonane współcześnie sięgają bowiem do wydarzeń, które są już historią. Mała ilość dialogów nie nuży. Wątki kryminalne przeplatają się z obyczajowymi. Książka obfituje w szereg informacji i ciekawostek z zakresu muzyki, w tekście znajdziecie tytuły znanych i mniej popularnych dzieł muzyki poważnej. Przyznam szczerze, poza rozwiązaniem zagadki kryminalnej byłam niezmiernie ciekawa, jak brzmią te utwory, których do tej pory nie znałam. I cóż, nigdy bym nie przypuszczała, że powieść sensacyjna sprowokuje mnie do szukania perełek muzycznych w sieci i do zasłuchiwania się w nie. A tak się właśnie dzięki „Ostatniemu koncertowi” stało.
Lekturę czytałam nieśpiesznie, z należytą uwagą, bo tego wymaga ta powieść. Ciekawy styl, oryginalna zagadka i szereg niespodzianek – to wszystko czeka na tych którzy sięgną po „Ostatni koncert”. Myślę, że ta książka ze względu na swoje walory przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym miłośnikom sensacji i powieści o mordercach i ich ofiarach. Zapraszam do lektury.
Bernardeta Łagodzic-Mielnik
Bartosz Czarnoleski, nieoczekiwany sukcesor włoskiej posiadłości, z zawodu altowiolista, dzieli swój czas między piękno toskańskich pagórków, pośród których cieszy się życiem wraz ze swą prześliczną narzeczoną Antonią, a nasze rodzime K., gdzie wraz z grupą przyjaciół zakłada zespół kameralny. W programie koncertu inauguracyjnego znajduje się słynny kwartet Franciszka Schuberta „Śmierć i dziewczyna”. W zaprzyjaźnionym z Bartoszem nadkomisarzu policji tytuł ten budzi skojarzenia ze sprawą niewyjaśnionej śmierci sprzed lat.
W tym samym czasie w K. ktoś rozpoczyna złowrogą działalność; metoda przestępcy jest tak wyszukana, a zarazem charakterystyczna – morderca posługuje się skrzypcową struną – że nadkomisarz Bielski zwraca się do muzyka o pomoc. Wiąże się to z koniecznością odwiedzenia Londynu. Po krótkiej, acz burzliwej wizycie w stolicy Wielkiej Brytanii, Bartek powraca do Toskanii, by przekonać się, że i tam nic nie jest już tak, jak dawniej…we wtorek wieczorkiem
Rozpoczyna się wyścig z czasem. Altowiolista musi zmierzyć się z niezwykłą zagadką historyczną. Stawką w tej grze jest życie ukochanej Antonii.
Wszystkie drogi prowadzą do K.
Jan
Antoni Homa to nie tylko uzdolniony muzyk. Jak udowadnia swoimi już
trzema wydanymi książkami, pióro trzyma równie dobrze w ręce jak
smyczek, którym doskonale gra na skrzypcach. Solista i symfonik ma już w
swoim pisarskim dorobku dwa kryminały. Jego najnowsza powieść z tego
gatunku nawiązuje do pierwszej - sensacyjnej książki „Altowiolista”.
Bartosz Czarnoleski jest uznanym muzykiem - altowiolistą. Nieoczekiwanie dostaje bardzo atrakcyjny spadek – piękną posiadłość położoną wśród toskańskich wzgórz. To stojący już od kilku wieków dom i otaczająca go spora winnica, gdzie z urodzajnych winorośli produkuje się wyborne wino. Pierwsza myśl spadkobiercy jest związana ze sprzedażą domu zwanego Casa di Citta Abbandonata, ale po namyśle muzyk pozostawia zostawić urocze miejsce w swoim posiadaniu. Pracujący w winnicy miejscowi robotnicy skutecznie namawiają go, by nie przerywać produkcji doskonałego trunku i tym samym kontynuować wieloletnią tradycję. Czarnoleski spędza wspaniałe chwile w pięknej willi w towarzystwie swojej uroczej narzeczonej Antosi i psa Estona. Niestety zobowiązania zawodowe wzywają altowiolistę do K. Tam wypełnia do końca kontrakt i po jego wygaśnięciu zakłada wraz z trójką przyjaciół kwartet smyczkowy. W między czasie w K. dochodzi do drastycznej zbrodni. Na moście ginie mężczyzna o nieustalonej tożsamości, a zabójca jest wobec ofiary okrutny. Poi ją alkoholem i podcinając żyły skrzypcową struną, powoduje, iż człowiek umiera z wykrwawienia. .
Nadkomisarz
Bielski ze względu na narzędzie zbrodni zwraca się o pomoc w
rozwiązaniu kryminalnej zagadki do Czarnoleskiego. Bartosz jak się
okazuje, ma nie tylko muzyczny talent, ale i wspaniałą intuicję, dzięki
której trafia w cyberprzestrzeni na tajemniczy blog internetowy. Dzięki
niemu wraz z Bielskim znajdują drugą ofiarę prawdopodobnie tego samego
mordercy, zgładzoną w podobny sposób.
Pierwszy koncert kwartetu jest bardzo udany, po nim Bartosz planuje
odpoczynek w Toskanii. Niestety zmienia swoje plany i ulega prośbie
znajomego policjanta. Dalej uczestniczy aktywnie w śledztwie. Tym razem
ma wyruszyć do Londynu, gdyż doszło tam do podobnej zbrodni, w której
tym razem wykorzystano żyłkę wędkarską. Pobyt w Londynie ma być krótki,
ale już sama podróż niesie szereg nieprzewidzianych zdarzeń i pozwala
Czarnoleskiemu zostać bohaterem... Czy inteligentnemu altowioliście uda
się rozwiązać skomplikowaną zagadkę ? Bartosz Czarnoleski jest uznanym muzykiem - altowiolistą. Nieoczekiwanie dostaje bardzo atrakcyjny spadek – piękną posiadłość położoną wśród toskańskich wzgórz. To stojący już od kilku wieków dom i otaczająca go spora winnica, gdzie z urodzajnych winorośli produkuje się wyborne wino. Pierwsza myśl spadkobiercy jest związana ze sprzedażą domu zwanego Casa di Citta Abbandonata, ale po namyśle muzyk pozostawia zostawić urocze miejsce w swoim posiadaniu. Pracujący w winnicy miejscowi robotnicy skutecznie namawiają go, by nie przerywać produkcji doskonałego trunku i tym samym kontynuować wieloletnią tradycję. Czarnoleski spędza wspaniałe chwile w pięknej willi w towarzystwie swojej uroczej narzeczonej Antosi i psa Estona. Niestety zobowiązania zawodowe wzywają altowiolistę do K. Tam wypełnia do końca kontrakt i po jego wygaśnięciu zakłada wraz z trójką przyjaciół kwartet smyczkowy. W między czasie w K. dochodzi do drastycznej zbrodni. Na moście ginie mężczyzna o nieustalonej tożsamości, a zabójca jest wobec ofiary okrutny. Poi ją alkoholem i podcinając żyły skrzypcową struną, powoduje, iż człowiek umiera z wykrwawienia. .
„Ostatni koncert” to doskonała powieść obyczajowo-kryminalna, która bardzo mnie zaintrygowała i wciągnęła. Zwykle lubię kryminały o bardziej dynamicznej akcji, w tej powieści autor pisze jednak jakby w wersji slow. Nie ma tu dynamiki, szybkich zwrotów, a mimo to czytając, nie można się nudzić, fabuła bowiem jest bardzo misternie i dokładnie skonstruowana. Prozę Homy cechuje olbrzymia dawka tajemniczości i wielka dbałość o szczegóły. Tu akcja toczy się powoli, ale za to z każdą przeczytaną stroną pojawia się coraz więcej znaków zapytania, czyny dokonane współcześnie sięgają bowiem do wydarzeń, które są już historią. Mała ilość dialogów nie nuży. Wątki kryminalne przeplatają się z obyczajowymi. Książka obfituje w szereg informacji i ciekawostek z zakresu muzyki, w tekście znajdziecie tytuły znanych i mniej popularnych dzieł muzyki poważnej. Przyznam szczerze, poza rozwiązaniem zagadki kryminalnej byłam niezmiernie ciekawa, jak brzmią te utwory, których do tej pory nie znałam. I cóż, nigdy bym nie przypuszczała, że powieść sensacyjna sprowokuje mnie do szukania perełek muzycznych w sieci i do zasłuchiwania się w nie. A tak się właśnie dzięki „Ostatniemu koncertowi” stało.
Lekturę czytałam nieśpiesznie, z należytą uwagą, bo tego wymaga ta powieść. Ciekawy styl, oryginalna zagadka i szereg niespodzianek – to wszystko czeka na tych którzy sięgną po „Ostatni koncert”. Myślę, że ta książka ze względu na swoje walory przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym miłośnikom sensacji i powieści o mordercach i ich ofiarach. Zapraszam do lektury.
Bernardeta Łagodzic-Mielnik
sobota, 21 stycznia 2017
Niby karteczki do kroniki
Witajcie .Ten tydzień tez miałam całkiem intensywny .Jakiś projekt w TPG się kończy i musimy wyrobić godziny spotkań wiec różne spotkania są prawie codziennie . Na spotkania niestety mało ludzi chodzi a one muszą się odbyć wiec często jest że ciągle te same osoby na nie chodzą w tym i ja .Dlatego taki intensywny mam czas . Już mi to bokiem zaczyna wychodzić i zmęczona trochę jestem tymi spotkaniami. Czuje się tak jak bym chodziła do szkoły czy do pracy .W tym tygodniu tez byłam na spotkaniach w środę, czwartek i piątek . Ale za to we wtorek miałam miły choć też intensywny czas .przyszła do mię koleżanka wolontariuszka i robiłyśmy naszą klubową kronikę . Tak nam się miło robi i rozmawia a wiadomo jak się rozmawia to można coś przeoczyć . Właśnie przeoczyłyśmy i nie na tej stronie przykleiłyśmy zdjęcia . Strona poprzednia została pusta i co tu wymyślić. Na szczęście jedno zdjęcie z tego spotkania zostało jeszcze nie przyklejone to przykleiłyśmy . Zrobiłam też takie niby kartki bo to było spotkanie na którym robiłyśmy kartki i tak uratowałyśmy pusta stronę A kartki to takie
bardzo proste byle coś przyklejone
bardzo proste byle coś przyklejone
piątek, 9 września 2016
Kronika
Witajcie . Ostatnio ciągle gdzieś mnie nosi .Jednak jak jest brzydka pogoda to wykorzystuje to i robię kartki i inne rzeczy miedzy innymi kronikę naszego klubu jednostki wojewódzkiej TPG Tak mi i wolontariuszkom sprawnie idzie że skończyłyśmy kronikę i zaczynamy kolejny jej tom. Zastanawiałam się co dać na pierwsza stronę . W poprzedniej kronice był mój obrazek z symbolami Olsztyna i jeziorem .Jak robimy kronikę i przyklejamy zdjęcia to się okazuje ze przez gapiostwo jakieś zdjęcie nie zostaje przyklejone i takich trochę nie wykorzystanych zdjęć miałam. Miałam też starte zdjęcia nie przyklejone chyba w pierwszej kronice . . Postanowiłam je jakoś wykorzystać .Zrobiłyśmy ze zdjęć kolarz napis TPG .Troszkę się męczyłyśmy nad literą G. ale jakoś wyszło . Tak wygląda pierwsza strona kolejnej naszej kroniki
niedziela, 28 lutego 2016
Miłe spotkania przy kronice
Witajcie .W klubie mniej spotkań projektowych więc mam sporo wolnego czasu .Wreszcie mogłam zabrać się za naszą klubowa kronikę. Już trzy razy się spotykaliśmy i robiliśmy . Kolejny raz mój obrazek został w niej wykorzystany . Z jednej wycieczki było tylko jedno zdjęcie więc coś trzeba było wymyślić Miałam taką resztkę obrazka bo kawałek już w kronice i go wykorzystałam. . Dwa razy była Natalka ta co nas na festiwalu uczyła origami modułowe .Miło się robiło kronikę i rozmawiało .Za drugim razem Natalka zrobiła mi prezent i przyniosła sporo pocztówek świątecznych . Wiecie ze do robienia kartek często wykorzystuje pocztówki .Natalka nie tylko mi je przyniosła ale sama już je w domu powycinała i takie wycięte mi przyniosła. Bardzo ci za to dziękuję
Natalko
Natalko
środa, 13 maja 2015
Kronika
Witajcie . Wczoraj pisałam że byłam w domku nad jeziorem . W poniedziałek zaczął mi się całkiem intensywny czas. Dziś troszkę odpoczywam ale potem znowu coś się będzie działo . W poniedziałek z dziewczynami robiłam naszą kronikę. Od czasu do czasu pokazuje ciekawsze strony . Robiliśmy stonyz warsztatami plastycznymi . Stronę z warsztatem z wikliny papierowej ozdobiłyśmy moimi rurkami . Stronę z drzewkami szczęścia ozdobiłyśmy też piuórkami . Już prawie mamy aktualną kronikę
bo zdjęcia wywołane tylko do stycznie . Więc potem już nam będzie szybko szło .
bo zdjęcia wywołane tylko do stycznie . Więc potem już nam będzie szybko szło .
wtorek, 21 kwietnia 2015
Kronika
Witajcie . Pisałam że po spotkaniu w biurze w domu robiłam kronikę. Czasami nie mam pomysłu a czasami jest tak że jest dużo zdjęć i
niewiele jest miejsca na ozdobienia strony. Tu było niewiele zdjęć więc coś trzeba było wymyślić.Wykorzystałam do tego dwa moje obrazki . Jeden to nawet był projektem plakatu na tern festiwal . ten na którym zdjęcia są przyklejone . Tak więc do kroniki różne rzeczy wykorzystuje nawet swoje obrazki .
niewiele jest miejsca na ozdobienia strony. Tu było niewiele zdjęć więc coś trzeba było wymyślić.Wykorzystałam do tego dwa moje obrazki . Jeden to nawet był projektem plakatu na tern festiwal . ten na którym zdjęcia są przyklejone . Tak więc do kroniki różne rzeczy wykorzystuje nawet swoje obrazki .
czwartek, 12 marca 2015
Kartka
Witajcie . Oto taka męska kartka . Zrobiłam ja z tego co pod ręką miałam . Tak jakoś pomysłu nie miałam .Kartka nie została dana na żadne urodziny . Została wykorzystana w inny sposób.Ostatnio jak robiliśmy kronikę to kartka została w niej wykorzystana .Troszkę mamy zaległości i robiliśmy dopiero spotkanie ognisko w Październiku. Na tym ognisku zostały dane kartki z okazji dnia chłopaka .Wklejona została więc ta kartka .
piątek, 6 czerwca 2014
Obrazek do kroniki
Witajcie . Jakiś czas temu namalowalam obrazek na pierwszą stronę naszej kroniki . Dziś była Karolinka . Ruszyłyśmy z kroniką do przodu .Kilka spotkań zrobiłyśmy oraz pierwszą stronę. Wymyśliłam taki obrazek by kojarzył się z Olsztynem oraz Warmią i Mazurami .Jest las jezioro z żaglówką, Jest kilka zabytków Olsztyna czyli wysoka brama ,zamek i wieża ciśnień .Zabytki nie bardzo są podobne ale trudno
środa, 20 marca 2013
Kronika
Witam wszystkich serdecznie .Dziś robiłam naszą klubową kronikę. Oczywiście nie robiłam jej sama .Dziewczyny wolontariuszki wycinały zdjęcia i przyklejały. He he czyli niewiele dziś robiłam ale koncepcie wymyślałyśmy wszystkie .Troszkę mamy zaległości w kronice ale trudno . Dziś troszkę nadrobiłyśmy . Zrobiłyśmy spotkanko klubowe z marca ubiegłego roku i zaczęłyśmy festiwal który odbył się się w maju u .Dawno troszkę co ?? Wtedy jeszcze nie pisałam bloga. O festiwalu opowiem wam jak się będzie zbliżał kolejny. To bardzo fajny nasz festiwal . Fajnie nam sprawnie praca szła . Nawet mój stary obrazek xzostał wykorzystany do kroniki jako tło warsztatów malarskich . Za tydzień też się spotykamy to napewno sporo zrobimy .
Subskrybuj:
Posty (Atom)


