sobota, 16 września 2017

Niebiesko czerwona Karteczka

Witajcie . Oto moja karteczka na kolorki u Danusi .Wybrałam niebiesko czerwoną.rybkę. W założeniu to miała być męska kartka dlatego jest mało kwiatków . Jak ją zrobiłam to okazało się że jest całkiem radosna  . Miało być   więcej niebieskiego a mniej czerwonego to by była bardziej męska . Taka też mi się całkiem podoba.


piątek, 15 września 2017

Dzień opakowań

Witajcie   Lubie wam  pisać o dziwnych i ciekawych świętach. .Dzień Opakowań przypada na 15 września (piątek)



Dzień opakowań został ustanowiony przez Polską Izbę Opakowań w 2007 roku. Jego celem jest upowszechnienie wiedzy o znaczeniu opakowań w życiu współczesnego człowieka jak i całej gospodarce.W roku 2007 Polska Izba Opakowań podjęła decyzję o ustanowieniu Dnia Opakowań jako swoistego święta branży opakowań. Święta ludzi, firm i instytucji, dzięki którym społeczeństwo i gospodarka zaopatrywane są w jakże niezbędne opakowania.
W zamyśle ustanawiających to święto było stworzenie okazji do refleksji nad rolą i znaczeniem opakowań zarówno w gospodarce, jak i codziennym życiu obywateli. Refleksji sprzyjającej pokazywaniu ludzi i firm, dzięki którym korzystamy z opakowań.
Zachęcamy zatem środki masowej informacji do wykorzystania Dnia Opakowań w celu popularyzowania problematyki opakowań oraz ludzi, firm i instytucji tworzących branżę opakowań w Polsce.


środa, 13 września 2017

Kartki Boże Narodzenie przez cały rok u Uli

Witajcie . Oto moja karteczka świąteczna u Uli .Ja  wybrałam  wariant trzech króli . W tym miesiącu mam więcej wolego czasu i myślałam ze coś tam wymodzę lepszego bo ostatnio to na szybko robiłam kartki .Jednak nie jestem z niej zadowolona


wtorek, 12 września 2017

Koncertowy niedzielny wieczór

Witajcie. Bardzo  miło spędziłam  niedzielny wieczór..Pogoda niestety troszkę się popsuła i padał mały deszczyk ale nie było tak źle . Z grupką z mojego klubu  poszliśmy na koncert Czerwonego  Tulipana .Czerwony Tulipan – grupa muzyczna i kabaret z Olsztyna, powstał w 1985. Repertuar obejmuje poezję śpiewaną, lirykę i satyrę.Bardzo ich lubię i słucham prawie od ich początków . Jak pisałam troszkę padało i trochę  ludzi w tym i nasi poszli wcześniej . Kilkoro z nas  w tym ja zostało do końca. Mimo  nie najlepszej pogody nasz amfiteatr był zapełniony po brzegi .






poniedziałek, 11 września 2017

Poniedziałki z muszlami

Witajcie   Oro kilka małych    muszelek     . A tu taki  artykuł znalazłam .    Muszle morskie można znaleźć w setkach tysięcy polskich domów. Największym powodzeniem cieszą się sięgające 30 cm długości muszle skrzydelników różowych z Karaibów. – Na Karaibach poławia się je tonami. Ale u nas stały się symbolem marzeń o morzach południowych – wyjaśnia autor jednej z najlepszych w Europie stron internetowych poświęconych konchistyce i inicjator również internetowego klubu miłośników muszli – Jacek Glanc z Radzionkowa (łac. concha, gr. konche – muszla, red.). Większość posiadaczy skrzydelników różowych, podobnie jak innych egzotycznych muszli, zwykle nawet nie wie, jak się nazywają. Przez wiele lat powojennych nie było w Polsce żadnej literatury na ten temat. Pierwszą książką konchistyczną, na której kształcili się pionierzy zbieractwa, był wydany dopiero w latach 70. „Świat muszli” Andrzeja Samka. Dziś wiedza wielu miłośników muszli o biologii mięczaków budzi respekt profesjonalistów. Ale konchistów, czyli świadomych rzeczy kolekcjonerów, jest w Polsce wciąż najwyżej 100. Licząc z tymi, którzy do poważniejszego zbierania się dopiero przymierzają – może 300. [srodtytul]Kolekcje i hamulce[/srodtytul] Niegdyś muszle trafiały do Polski niemal wyłącznie dzięki marynarzom. – Mój ojciec przywoził mi z każdego rejsu karton muszli, który dostawał od rybaków z jakiejś dżonki, w zamian za mydło czy krem nivea – wspomina kolekcjoner z Wybrzeża, z zawodu fotograf Artur Buczkowski. Wartość sentymentalna tak gromadzonych zbiorów była siłą rzeczy wyższa od kolekcjonerskiej. Dlatego najambitniejsi zbieracze w poszukiwaniu cenniejszych okazów już wtedy docierali na giełdy w Paryżu czy Antwerpii i do specjalistycznych sklepów nad Morzem Śródziemnym. Andrzejowi Jarzębowskiemu (dziś z żoną Joanną prowadzi w Warszawie własny sklep z muszlami i pamiątkami Neptunea) zdarzyło się np. niegdyś kupić na Lazurowym Wybrzeżu muszlę stożka geograficznego, którego jad zabija człowieka równie szybko jak jad kobry – za 4 dolary. Jego krajowa pensja stanowiła wówczas równowartość 8 dolarów. Teraz takie wyrzeczenia są nie do pomyślenia. I nie są potrzebne. Wielu kolekcjonerów stać na wycieczki np. nad Morze Karaibskie czy do krajów południowo-wschodniej Azji. W Tajlandii lub w Wietnamie atrakcyjne muszle można wciąż znaleźć po prostu na plaży lub w pobliżu przystani rybackich, gdzie muszlowce łowi się jako poszukiwane owoce morza. Turystykę kolekcjonerską hamują jednak postanowienia konwencji waszyngtońskiej. Jej przepisy ograniczają lub zakazują handlu gatunkami zagrożonymi, z tzw. listy CITES. Kolekcjonerzy z prawdziwego zdarzenia przeciw temu się nie buntują. Jedyny sposób, by powstrzymać rabunkową eksploatację mięczaków, to skupić się na wymianie z innymi i zakupach. Muszle większości odmian można kupić w kraju i za granicą, na giełdach i w specjalistycznych sklepach, a także na e-Bay. Słynne japońskie muszle cesarskie, których wywozu władcy Japonii niegdyś zakazywali, kosztują dziś w Polsce 150 – 250 zł. Najdroższe „porcelanki” z Australii – 300 – 500 zł. Jak twierdzą pionierzy polskiej konchistyki, dostępność muszli sprawiła, że namiętności, a zwłaszcza determinacja zbieraczy, znacznie osłabły. Nie do końca jednak. [Jak architektura[/srodtytul] – Konchiści to ludzie wszystkich zawodów. Oprócz osób zamożnych, także m. in licealiści i studenci – przyznaje Jacek Glanc, technik medyczny ze Śląska. Jest właścicielem 5 tys. muszli zebranych w ciągu 16 lat. W przeciwieństwie do np. zbiorów znaczków pocztowych czy malarstwa kolekcje muszli z czasem tracą, niż zyskują na wartości. Konchy stają się bledsze i bardziej kruche. Stałe ulepszanie techniki połowów sprawia, że to, co wczoraj było rzadkie, dziś jest pospolite. – Nie da się traktować kolekcji jako lokaty kapitału. Mnie fascynuje doskonałość muszli jako dzieła natury. Moją kolekcję gromadzę tak, by pokazywała perfekcyjną architekturę muszli – wyjaśnia Jacek Glanc. – U mnie zbieranie to przejaw nostalgii za epoką wielkich odkryć i przyrodników, Linneusza i Darwina. Za czasami, gdy w XVIII – XIX w. rodziła się nowoczesna historia naturalna, czyli przyrodoznawstwo. A kompletowaniem zielników i gromadzeniem minerałów pasjonowali się wszyscy – od koronowanych głów i uczonych do pensjonarek – przyznaje Artur Buczkowski. Dla wielu kolekcjonerów konchistyka to także po prostu sposób na oderwanie się od codzienności. – Muszle to cały osobny świat – wyjaśnia Tomasz Mordarski, prawnik z Jeleniej Góry. Zoologia, systematyka, historia, geografia, oceanografia, łacina. Dalekie brzegi i tajemnicze głębiny... ]Arystokraci i unikaty Typowa dzisiejsza kolekcja średnio zaawansowanego zbieracza składa się z ok. 500 okazów. Najczęściej są to porcelanki, stożki i rozkolce – po ok. 150 gatunków z każdej rodziny. Muszla z przeciętnie rozpowszechnionego gatunku kosztuje 5 – 50 zł, najczęściej 12 – 20 zł. Cena zwójek, uchodzących wśród konch za arystokrację, to 100 – 150 zł, a tych z głębokich wód australijskich – do 5 tys. zł.Rzadkie gatunki konch lub okazy o mniej typowym zabarwieniu mogą kosztować 200 euro, a unikat, np. jedyna na świecie muszla o innym niż znane wzorze, nawet 1 – 2 tys. euro. [i]—ges[/i][/ramka] http://www.rp.pl/artykul/521663-Konchisci-z-osobnego-swiata.html#ap-4

sobota, 9 września 2017

Obrazki róże w wazonie kartka i pudelko

Witajcie . Ostatnio  napaćkałam takie oto dwa obrazki róże w wazonie . Malowałam farbami akrylowymi i trochę zwykłymi plakatówkami . Pierwszy oprawiłam tylko w ramkę z rurek papierowych .Drugi większy jest w antyramie .Patrzcie jak ktoś umie robić ładne zdjęcia to z byle jakiego obrazka ładny wyjdzie .Bo ostanie zdjęcie obrazka to od Marzenki ściągnęłam . Powstała jeszcze  karteczka z której nie bardzo  jestem zadowolona . Jakoś nie miałam koncepcji .Zrobiłam jeszcze  pudełko . Myślałam ze zmieści się  obrazek w antyramie ale zmieścił się ten mniejszy. Pudełko było po farbach i okleiłam je tapetą. Oj  nie jestem z niego zadowolona . Nie wyszło mi to bo ciężko było mi obkleić rogi . Wszystko zrobiłam dla  miłośniczki róż Marzenki Mici http://sennyocean.blogspot.com










piątek, 8 września 2017

8 września dzień Marzyciela


 DZIEŃ MARZYCIELA obchodzony jest od roku 2001 jako "dzień kobiet i mężczyzn, dzieci i młodzieży, babć i dziadków, chorych i zdrowych, niskich i wysokich, chudych i grubych, zakochanych i tych ze złamanym sercem, pracowników i pracodawców, bezrobotnych i pracujących, czyli wszystkich ludzi, którzy nie przestali marzyć". Pomysłodawcą, twórcą i animatorem DNIA MARZYCIELA oraz Polskiego Portalu Marzeń www.zlotarybka.pl jest Sławomira Rybka, znany także jako Dyżurny Marzyciel Kraju, który na pytanie dlaczego DZIEŃ MARZYCIELA obchodzony jest we wrześniu odpowiada: "W styczniu są dni Dziadków, w lutym Zakochanych, w marcu świętują Kobiety, w kwietniu obchodzimy Prima Aprilis, w maju składamy życzenia Mamom, w czerwcu rozpieszczamy Dzieci, lipiec i sierpień to dla wielu czas wypoczynku, a we wrześniu - który dla dzieci i młodzieży jest początkiem nowego etapu - będziemy świętować Dzień Marzyciela. Ten dzień jest dla tych, którzy dzięki swojej wytrwałości, samozaparciu i niejednokrotnie ciężkiej pracy zrealizowali, lub zrealizują swoje marzenia, a także tych, którzy tak chętnie pomagają w ich spełnianiu".
Sławomir Rybka za swoją działalność w roku 2007 został wyróżniony prestiżową nagrodą POLCUL FOUNDATION. Wśród laureatów z lat ubiegłych są Anna Dymna, Janina Ochojska, Jerzy Owsiak, Jan Wojciech Góra OP i wiele innych osób zajmujących się konsekwentnie i z pełnym zaangażowaniem działalnością na rzecz innych ludzi. Laureatami tego prestiżowego wyróżnienia są też zasłużeni działacze podziemia politycznego w PRL, jak Tadeusz Mazowiecki, Władysław Frasyniuk, Jacek Kuroń, Bronisław Geremek i Zbigniew Herbert. Celem nagrody, przyznawanej od 1980 roku, jest wyróżnianie indywidualnych osób w Polsce, czynnie zaangażowanych w tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, swą postawą i działalnością wyrażających poszanowanie i tolerancję dla innych.
Geneza DNIA MARZYCIELA: 8 września 2001 r., z okazji 10-lecia Internetu w Polsce, na ulicach Warszawy odbyła się Parada Internautów. Dzięki współpracy, dobrej woli oraz ofiarności wielu Internautów - Marzycieli, ten właśnie dzień – 8 września – stał się jednocześnie pierwszym Dniem Marzyciela. Pomysł Polskiego Portalu Marzeń www.zlotarybka.pl oparty jest na idei wzajemnej pomocy w realizacji marzeń. Internauci dzielą się nimi, publikując je na Polskim Portalu Marzeń www.zlotarybka.pl i nawzajem wspierają w ich urzeczywistnianiu stając się dla siebie "złotymi rybkami". W akcję mogą zaangażować się również podmioty gospodarcze, chcące realizować się w obszarze działań społecznych i charytatywnych. Od czasu do czasu zastanawiamy się nad istotą marzeń i czym one są dla każdego z nas.
Twórca DNIA MARZYCIELA definicję marzeń ujął w wiersz: Marzenie "Coś co porusza nasze serca... Coś co rozjaśnia nasze wnętrza... Coś co pozwala kroczyć mimo przeciwności... Coś co buduje się z cegieł cierpliwości... Coś co dojrzewa w naszych sercach... Coś co rozkwita w naszych wnętrzach... Coś co wyrasta z ziarna uczciwości... Coś co wznosi się na gruncie ufności... Coś co otwiera bramy twórczości... Coś co rozpala wulkan aktywności... Coś co wypełnia nas radością... Coś co promieniuje miłością... Coś co podsycać może ogień... Coś czego źródłem jest iskra... Coś czego nie warto odkładać na jutro... Coś czego źródłem jest dzisiaj!" [autor: Sławomir Rybka - zLotarybka.pl]