czwartek, 13 września 2012

Porzegnanie Juli



Bardzo ponury zimny deszczowy  dzień.   Dobrze ze jednak spad deszcz bo ziemia  go potrzebowała ale  w taki dzień nic się nie che robić . Dzień  mimo takiej pogody  był całkiem  miły i sympatyczny . Żegnaliśmy naszą  koordynator  wolontariatu Julie bo  w ramach  wymiany  studenckiej jedzie na pół  roku  do Berlina .Nasza  Martynka zrobiła  jej pożegnanie niespodziankę .Zkrzykneła nas kto chciał Julkę  pożegnać a ją do biura zaprosiła że niby jeszcze  jakieś  dokumenty podpisać przekazać czy coś tam ma zrobić . Były  ciasta  życzenia w balonach  prezenty . Ja dałam jej koszyczek . Taki malutki  kolorowy na drobiazgi.

środa, 12 września 2012

Witrażyki





Na te warsztaty  mieliśmy  chyba tylko  dwa dni . Zrobiliśmy tylko malutkie  rzeczy  wisiorki  by poznać choć  trochę te  technikę .Na początek  trzeba było oszlifować wybrane szkiełka do pomysłu jaki się miało  .Następnie owijaliśmy każde szkiełko taśmą miedzianą i na koniec  lutowaliśmy .Lutować to raczej lutowała nam jedna czy dwie osoby bo my    słabo widzący  to raczej nie  . Mój  wisiorek był z przygodami  bo najpierw  instruktorce pękło  moje szkiełko i musiałam wymyśleć inny wzór . Potem spadło  na podłogę .Na szczęście udało mi się zrobić . Na  pierwszym zdjęciu  to mój pechowy wisiorek . Teraz zdjęcie robiłam bo  tam nie miałam aparatu i jakoś mój nie załapał się na zdjęciach .Reszta zdjęć to prace innych.Bardzo fajne warsztaty  szkoda  że trwały tak krótko .

wtorek, 11 września 2012

Papier





Kolejne  warsztaty  to  robienie  papieru . By było szybciej robiliśmy go  z papieru toaletowego ale   instruktor mówił  że nawet  z roślin  można  robić .Tak wiec  papkę papierową wyjmuję  się z wody taką niby siateczką na ramce . Odsączą  gąbką z nadmiaru wody i delikatnie przekłada na deseczkę czyt szmatkę do wyschnięcia . W ten sposób sposób powstaje prosty gruby papier .Robiliśmy też  papier z kwiatkami w środku  . Kładło się jedna warstwę papki papierowej  następnie kwiatki  i kolejna warstwę  cieńszą  Mieliśmy szczęście pogoda dopisała  to szybko nam ładnie wysychały nasze  próby papierowe .

poniedziałek, 10 września 2012

Słoneczny dzień



Piękna pogoda  aż  szkoda w domu siedzieć . W  domu troszkę ogarnięte po małym remoncie wiec mogłyśmy się trochę  z niego ruszyć .Pojechałyśmy  więc do  naszego  domku nad jeziorkiem. Tam błogie lenistwo  mnie wzieło czyli  zbieranie  witaminki D  ze słoneczka i ładowanie baterii  na zimowe  ponure dni.  Jednym słowem opalałam się nawet nie  musiałam  trawy kosić bo nam sąsiad skosił . Poszłyśmy na chwilkę  nad  jeziorko  . Tam spotkałyśmy pana  łabędzia a może to była  pani łabędzica  kto to wie ?. Nie wiem jak je   się rozróżnia . Były też  kaczki. Kto wie czy  dziwaczki ?Nie widziałam by  robiły  piesze   wycieczki  ,raczej he he  trzymały  się " rzeczki ". Tak milo na  powietrzu minął   mi dzień .

niedziela, 9 września 2012

Batik




Kolejnym kursem jaki  był w Łucznicy to był Batik.Bardzo ciekawa technika  malowania woskiem  a potem farbowania .Bardzo  mi się ta technika podobała  mimo ze  gorący wosk to nie dla mnie .Trzeba troszkę uważać by się nie poparzyć a że słabo widzę to mogę  być nieostrożna .Na szczęście są z nami  wolontariusze  i tłumacze przewodnicy  z TPG którzy pomagają nam w razie potrzeby Moja  praca miała pecha bo susząc się po farbowaniu gdzieś  się zapodziała . Instuktorka pomogła mi zrobić  następną prace bo mało czasu było . długo w domu   na fotelu sobie  leżała ale teraz nie wiem  gdzie jest  . Oto  zdjęcia  naszych  prac ale właśnie  nie mojej .

sobota, 8 września 2012

WYROŻNIENIE

Spotkała mnie miła  niespodzianka  mój blog został wyróżniony  przez Magnolia57  
. http://kropeczka-rozmaitosci.blogspot.com/ . Jestem bardzo  szczęśliwa bo  inne  blogi  są naprawdę wspaniale.Piękne  niesamowite rzeczy tam pokazują  jakie robią  Ja to tak skromnutko od czasu do czasu coś zrobię hehe . Nic specjalnego tak coś czasami  mi wyjdzie lub nie . A oto  moje wyróżnienia .





  Zapraszam  do odwiedzenia  ich  . 

czwartek, 6 września 2012

róże z bibuły





Teraz  warsztaty jakie będę opisywać były tylko raz w Łucznicy .Te zajęcia  nie wiem jak nazwać bo  różne rzeczy robiliśmy . Robiliśmy róże z bibuły oraz   z włóczki a właściwe chyba muliny  bransoletki i coś takiego co nie wiem jak się nazywa i co to jest widać tu na zdjęciach pierwszym i drugim .Może  ktoś wie  jak to się nazywa. Całkiem fajne te zajęcia były  ale mnie jakoś nie podeszły.  Róże jakoś mi nie wychodziły .W domu też próbowałam robić kwiaty z bibuły ale widać że to nie jest  co tygryski lubią najbardziej a wydawało mi się ze polubię to robić. Bransoletki też mi jakoś nie wychodziły kiedy w końcu pojełam jak pleść tą jedną  to się zajęcia skończyły .Tak wiec nie robię bransoletek przyjaźni choć nawet  siostrzenicy kupiłam książkę i usiłowałam z niej coś spróbować.